Lubię, kiedy kobieta...



Mój blog to teraz wielkie G.... a raczej punkt G. Nie pisalem tu nic przez bardzo dlugi czas, a jeśli nawet pisałem to byla to notka nikogo nie zadawalająca :) Ale dzisiaj mnie natchneło i postanowiłem połechtać wasze umysly moja niezwykłą notką. Zrobię tu cos czego nie nawidze na innych blogach wiec dotychczas tego nie robilem... a mianowicie napisze tu wiersz. Nie mójlecz Kazimierza Przewy - Tetmajera.

Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu, kiedy w lubieżnym zwisa przez ramie przegięciu, gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.

Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi, gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi, gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem i oddaje się cała z mdlejacym uśmiechem.

I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia, gdy szuka ust, a lęka .się stów i spojrzenia.

Lubię to - i tę chwilę lubię, gdy koło mnie wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.

Na tym zakoncze dzisiajsza notke,ale obiecuje ze juz niedlugo napisze co sie u mnie dzieje.
SpeeKer 2006-06-12 22:36:13
skomentuj (8)